Towarzystwo Fotografii Przyrodniczej

Aby skorzystać z pełnej wersji serwisu Zarejestruj się

Aktualności

Fotorewiry : Spitsbergen – dzika kraina ostrych gór, wody i lodu

 

Spitsbergen jest niezwykle piękny.
Łączy w sobie urok trzech wielkich żywiołów: gór, morza i lodu.
Otoczenie Hornsundu należy do najbardziej malowniczych.
Zmienia ono swoje oblicze w zależności od pór roku i od pogody.”

Stanisław Siedlecki „Dom Pod Biegunem”
 
 
Spitsbergen – gdzie to jest? co tam można robić? jak tam się dostać? Takie pytania może sobie zadać każdy. Myślę, że te informacje zadowolą po części każdego kto szuka odpowiedzi na te pytania i zachęcą do dalszego szukania informacji i ostatecznie wyjazdu w to miejsce.
 
W 1596 roku na statku „Disocovery” płynął Willem Barents, wielki i znany podróżnik w celu odkrycia przejścia Północno-Wschodniego do Indii przez wody Oceanu Arktycznego. Dopływając do 80* szerokości geograficznej północnej zauważył niegościnne, zdradliwe brzegi nowego lądu najeżone górami, z przeogromną ilością zdradliwych podwodnych skał. Odkrytemu lądowi nadał więc nazwę Spitsbergen, co można tłumaczyć „Kraj Ostrych Gór”. Ze względu na dobrą lokalizację stał się on z czasem bazą dla wielorybników i łowców fok. Po wytrzebieniu większości wielorybów na lądzie zaczęli się pojawiać traperzy polujący na niedźwiedzie, lisy i renifery dla ich skór. Działalność traperska praktycznie zakończyła się w 1973 roku po wprowadzeniu zakazu polowania na niedźwiedzie. Na przełomie XIX i XX wieku motywacją do dalszej eksploatacji Spitsbergenu okazało się odkrycie złóż węgla kamiennego. 9 lutego 1920 roku w Wersalu podpisano Traktat Spitsbergeński, na mocy którego Norwegia uzyskała zwierzchnictwo terytorialne nad archipelagiem. Od tej pory zaczyna się nowa karta w historii tej wyspy. Przeminęły czasy łowców wielorybów, fok, traperstwo jest raczej formą relaksu niż utrzymania się a z licznych kopalni pozostały tylko trzy, dwie norweskie (w Longyearbyen i Sveagruva) i jedna rosyjska (w Barentsburgu). Praktycznie z tymi trzema rejonami wiąże się działalność człowieka w tym rejonie. Pozostają jeszcze tylko dwa rejony całorocznej bytności człowieka - stacje naukowe, wielonarodowościowe miasto naukowców w Ny Alesund i Polska Stacja Polarna im. Stanisława Siedleckiego we fiordzie Hornsund.
 
Ponieważ Spitsbergen zlokalizowany jest na północ od koła podbiegunowego to występują tu odmienne warunki świetlne niż w strefach umiarkowanych. Najbardziej typowym zjawiskiem jest dzień i noc polarna. Dzień polarny trwa na archipelagu około 120 dni. Noc polarna nie jest tak straszna jakby się mogło zdawać. Bardzo efektownym i urozmaicającym ciemności elementem są piękne zorze polarne.
Decydujący wpływ na klimat archipelagu mają dwa czynniki. Pierwszy to położenie w przerwie mas lodowych otaczających Ocean Arktyczny. Ułatwia to wymianę mas wodnych pomiędzy umiarkowanymi i podbiegunowymi szerokościami geograficznymi. Drugi to dwa prądy morskie: ciepły Golfsztrom i zimny płynący na południe z Morza Barentsa. Ze względu na te prądy wybrzeża Spitsbergenu są prawie cały czas wolne od pływającego lodu i fiordy na zachodnim wybrzeżu są przez większość roku otwarte. Klimat Spitsbergenu jest w miarę łagodny jak na Arktykę. Średnia roczna temperatura z ostatniej połowy wieku wynosi -7C a ekstremalne zanotowane temperatury to –46C i +21C. Istotnym dla klimatu jest fakt ścierania się zimnych mas powietrza arktycznego z ciepłymi i wilgotnymi masami powietrza atlantyckiego. Powoduje to częste tworzenie się w tym terenie frontów atmosferycznych i związanych z nimi czynników: duże zachmurzenie, silne wiatry. Chmury tworzą malownicze formy nad górami a wiatry osiągają prędkości nawet do 50 m/s. W okresie zimowym częste są gwałtowne zmiany temperatury nawet do 20C.
 
Ponad połowa powierzchni Spitsbergenu pokryta jest lodem. Lodowce rozwinięte są szczególnie w północno-wschodniej części. Zachodnią część Spitsbergenu budują góry. W większości są to wzniesienia o płaskich szczytach i stromych zboczach. Na zboczach takich gór częste są formy osuwiskowe w postaci piargów. Góry południowego Spitsbergenu mają charakter alpejski.
 
Wieczna zmarzlina, noc polarna, suchy klimat, niskie temperatury, skaliste wybrzeża, a w głębi pola lodowcowe – to warunki jakie występują na Spitsbergenie. Ze względu na te warunki oraz bardzo powolną odnowę przyrody arktycznej i jej małą różnorodność około 60% wyspy to parki narodowe i rezerwaty. Wędrówka i przebywanie ludzi w tych rejonach jest więc ściśle monitorowana przez gubernatora Svalbardu mającego swoją siedzibę w Longyearbyen. Wspomniana uboga przyroda występuje w okolicach wybrzeży. Latem na rozmarzającej powierzchniowo glebie rośnie niewiele gatunków roślin. Są to głównie porosty, mszaki i nieliczne gatunki naskalne roślin kwiatowych. Całość tworzy bardzo barwną, charakteryzującą się szybką wegetacją roślinność tundry. Na Spitsbergenie pojawia się kilkadziesiąt różnych gatunków ptaków. Praktycznie wszystkie z nich to gatunki przylatujące na okres lęgowy. Całorocznym przedstawicielem jest tylko jeden gatunek – pardwa górska. Ptaki lęgną się głównie na wybrzeżach klifowych. Stanowią je liczne gatunki rybitw, wydrzyków, mew, alczyków, fulamry – przedstawiciele rurkonosych, gęsi. Niektóre z nich gniazdują w niezwykle licznych stadach, nawet do dwóch milionów. Żywią się jajami, padliną i rybami. W wodach prócz ryb i bezkręgowców mamy przedstawicieli ssaków – kilka gatunków fok, morsy i biełuchy. Na lądzie są tylko dwa gatunki ssaków: renifer i lis polarny – piesiec. Niewątpliwie królem Arktyki jest niedźwiedź polarny, ssak wodno-lądowy. Jest jedynym drapieżnikiem, któremu nikt nie zagraża (oprócz człowieka). Jest on największym ze wszystkich gatunków niedźwiedzi. Masa jego ciała osiągać może nawet 1 tonę, a wysokość do 3 metrów gdy stanie na tylnich łapach.
 
Co więc może robić i co czeka na człowieka w tym zapomnianym i jakże dzikim świecie? Praktycznie wszystko, zależy to tylko od pory roku, zainteresowania a często nawet fantazji.
 
Wiosna na Spitsbergenie zaczyna się na przełomie marca i kwietnia. Jest całkowicie inna niż wiosna na kontynencie. Tak naprawdę jest to czas srogiej zimy z temperaturami spadającymi do -40C, silnymi wiatrami do 50 m/s (180 km/h). Odznacza się jednak tym, że mamy już cały dzień widno oraz wracają pierwsze ptaki do swoich miejsc lęgowych. A co my tam wtedy mamy: bezkresne pola lodowe, pasma górskie, zamarznięte fiordy. Jest więc to wymarzony czas na piesze wędrówki mogące posłużyć jako zaprawę do poważniejszych wypraw polarnych na przykład na biegun. W końcu tacy polarnicy jak Marek Kamiński czy Wojtek Moskal zaczynali właśnie tutaj swoją przygodę z lodem i mrozem. Dla tych którzy jednak uważają, że wędrówki po zamarzniętych fiordach czy lodowcach to ”zbyt nisko” są inne atrakcje. Jak wspomniałem zachodnia część Spitsbergenu to głównie góry. To nic, że wysokości trochę ponad 1000 m n.p.m., ale tu się startuje właśnie od tego zerowego poziomu, a nie od dwóch a czasami prawie trzech tysięcy. Trudności natomiast całkiem jak w Alpach i na dodatek wiele z tych gór jeszcze niezdobytych, a co najwyżej mających pojedyncze odnotowane wejścia. Można więc być albo pierwszym zdobywcą, a już na pewno poprowadzić własną drogę w czasami kilkusetmetrowej pionowej ścianie. Jest jeszcze tą porą roku inna możliwość spędzania aktywnie czasu, szybsza. Można zamiast chodzić jeździć. Do wyboru dwie możliwości – zaprzęgi psie i skutery śnieżne. Jazda na skuterze wymaga odpowiedniego ubioru, umiejętności, ale w zamian jest wielką frajdą. Fajnie jest sobie pędzić po bezkresnych polach z prędkością powyżej 100 km/h, czasami nawet do 180 km/h.
 
 
 
Lato oznacza koniec przygód z lodowcami i wspinania w górach. Przyczyną jest ledwo co, ale jednak dodatnia temperatura. Śnieg na lodowcach się topi, pokrywają się one papką wodno-lodową, wzrasta niebezpieczeństwo szczelin, skała staje się bardzo krucha ze względu na specyficzne wietrzenie mrozowe a po fiordach pływają już tylko pojedyncze kry. I właśnie z nimi wiąże się główna metoda aktywnego spędzania czasu. Jest to wtedy raj dla morskich żeglarzy. Co roku rejon Spitsbergenu odwiedza kilkadziesiąt jachtów z różnych stron świata. Na lądzie natomiast rozwija się bujnie rośliny tundry, ptaki Arktyki wychowują potomstwo w swoich gniazdach a wszędzie hulają beztrosko renifery i lisy polarne.
 
Jednak lato na Spitsbergenie nie jest wieczne i trwa zaledwie dwa miesiące. Roślinność tundry zamiera, ptaki odlatują, zaczyna zachodzić słońce. Nadchodzi jesień. Większości wydaje się, że w tym okresie nic się nie da robić. Jednak jest coś co może wielu zainteresować – lodowce. Można się spytać, co w nich takiego, prawie każdy kto był w Alpach je widział. Jednak nie każdy był w ich środku. Po dwumiesięcznych gwałtownych roztopach woda wyrzeźbiła liczne kaniony na powierzchni lodowca, wpływała do jego wnętrza pionowymi studniami i płynęła w jego wnętrzu. Właśnie z nastaniem jesieni, zanim spadną jeszcze śniegi te miejsca są dostępne. Gra świateł we wnętrzu lodowca, jego ”odgłosy” związane z tym, że się ciągle porusza mogą zafascynować nie tylko speleologów, ale także wielu innych, którzy chcieli chodzić po jaskiniach ale odstręczyła ich ”brudna robota”.
W każdym miejscu potrzebny jest czas spokoju. Taki czas nadchodzi właśnie zimą wraz z nocą polarną. To czas zamarzania fiordów, przykrywania wszystkiego śniegiem i pięknego zjawiska świetlnego – zorzy polarnej.
 
 
Należy pamiętać, że Spitsbergen to jednak dzika i niebezpieczna Arktyka. Pogoda zmienia się gwałtownie, skuter może się popsuć w terenie (a godzina jazdy na skuterze to dzień drogi pieszo), lód na fiordzie może się załamać, w górach zejść lawina, na morzu podczas żeglowania przyjść sztorm, a jesienią nadejść gwałtowna odwilż i zatopić wnętrza lodowca. Służby ratownicze gubernatora są bardzo dobrze wyszkolone i przybędą na ratunek praktycznie zawsze i wszędzie. Ale co zrobić w przypadku gdy, dla przykładu w okresie przerwy wielkanocnej w tym samym momencie w terenie przebywa więcej niż kilkanaście grup, a w razie drastycznego załamania pogody wzywają one pomoc z praktycznie każdego miejsca na wyspie, i niemal równocześnie. A śmigłowiec ratowniczy jest jeden. Trzeba być więc przygotowanym na wszystko i liczyć często na siebie i towarzyszy oraz to co się wzięło ze sobą. No i należy jeszcze mieć oczy naokoło głowy bo gdzieś za skałą może kryć się GŁODNY KRÓL ARKTYKI.
 
 
Autor Mateusz Moskalik  www.arktyka.org.pl

 

 



Komentarze

Ilość komentarzy: 4

Zbigniew Maćko (ZbyszekAl)

swietna sprawa

2012-05-07 22:27:02

Mateusz Moskalik (mmosk)

Dzięki Zbyszek. Ostatnio na własne oczy widziałem te cuda prawie 2 lata temu. Tęsknota ściska ;(

2012-05-13 10:55:18

Krzysztof Stępień (wacek)

Ja takich cudow nigdy nie widziałem :(

2012-05-14 17:59:41

Rafał Makszyński (max)

Tak świetna sprawa,tylko trochę daleko.... Mateusz jaki jest koszt takiej wyprawy?

2012-05-29 18:21:51

Pozostałe aktualności