Towarzystwo Fotografii Przyrodniczej

Aby skorzystać z pełnej wersji serwisu Zarejestruj się

Aktualności

Jak fotografować - Wilga

 

Wilga (oriolus oriolus)Wilga (oriolus oriolus) to jeden z najpiękniejszych ptaków śpiewających polskiej avifauny, oprócz kraski i żołny żaden inny gatunek nie dorównuje mu upierzeniem.Efektowny, niemal egzotyczny wygląd oraz ciekawy, melodyjny głos klasyfikuje wilgę, jako tropikalny klejnot naszej avifauny. Wilga jest wielkości kosa, samczyk wyróżnia się jaskrawym, żółtym upierzeniem w odcieniu kwiatu słonecznika, samiczka ma skromniejsze ubarwienie, w żywym oliwkowo-zielonym kolorze, spód zaś biały z niezbyt wyraźnym, podłużnym, brązowawym kreskowaniem. Ptak zamieszkuje lasy liściaste i mieszane, rzadziej parki z wysokim drzewostanem, odwiedza również sady. Mimo, że toleruje obecność człowieka prowadzi jednak skryty tryb życia: gniazduje, żeruje i śpiewa wysoko w gęstych koronach drzew, pomiędzy liśćmi. Jedynie jej piękny, melodyjny głos zdradza jej obecność. Zarówno samiec i samica wydają piękne głosy, potrafią melodyjnie pogwizdywać, jak też przeraźliwie skrzeczeć, na przykład w spotkaniu z innymi osobnikami tego gatunku, których obecności nie tolerują na swoim terenie, za wyjątkiem pomocnika. Długo zastanawiałem się dlaczego do gniazda przylatują aż trzy ptaki. Zjawisko to obserwowałem kilkakrotnie. Oprócz samca i samicy, czyli parki przy gnieździe często widywałem „pomocnika”. Pomocnik jest to osobnik młodociany, który czasami pomaga wysiadywać jaja i karmić pisklęta. Wilga wbrew pozorom to bardzo terytorialny i waleczny ptak, zaciekle broniący swojego rewiru przed intruzami. Potrafi skutecznie odganiać sroki, sójki czy nawet kruki. Widywałem bardzo odważne ataki na zdecydowanie większego od siebie przeciwnika z narażeniem własnego życia, słyszałem że w niewoli potrafią w obronie partnerki atakować nawet ludzi. Wilga na bardzo krótko odwiedza nasz kraj, jest zaledwie od połowy maja do końca sierpnia. Pokarm wilgi stanowią owady, głównie gąsienice motyli, pod koniec lata również owoce, zwłaszcza wiśnie i morwy. Jako gatunek pochodzenia tropikalnego silnie reaguje na zmiany pogody. W czasie deszczu można zauważyć jej zwiększoną aktywność. Mówi się, że śpiew wilgi wróży deszcz… Wiem, że nie należy lekceważyć takich ludowych mądrości, niestety ja tego nie potwierdzam. Obcowałem z tym gatunkiem przez dłuższy okres czasu i mimo ich częstego śpiewu deszcz nigdy nie padał. Wilga swoje gniazdo umieszcza wysoko — od kilku do kilkunastu metrów nad ziemią, co roku budując nowe, uwite w rozwidleniu cienkiej, poziomej gałązki drzewa liściastego daleko od pnia. Często w ścianki gniazda wplecione są strzępy sznura, szmat lub papieru, co jest bardzo przydatną informacja dla nas. Ptak jest ruchliwy i często przelatuje z miejsca na miejsce. Pomimo swoich rozmiarów i barwnego upierzenia jest gatunkiem trudnym do obserwowania, a jeszcze trudniejszym do zaplanowanego fotografowania. Najczęściej udaje się jedynie zobaczyć go w locie, przemykającego między listowiem. Wilga jest dość liczna i tylko na moim terenie mogę potwierdzić co najmniej osiem stanowisk, w których te ptaki przebywają. Niestety same stwierdzenie obecności nie równa się zapisaniem zdjęć na naszym nośniku, aby to osiągnąć czeka nas spory wysiłek i długie obserwacje ptaków.

Ze względu na ogromną trudności w fotografowaniu tego gatunku musimy odnaleźć i wykorzystać słabą stronę ptaka. Wielokrotnie próbowałem przekupywać ją pożywieniem, stosowałem najbardziej wymyślne metody na zwabienie jej w niższe partie drzewostanu. Wszelkie zabiegi kończyły się kompletnym fiaskiem. Trzy lata z rzędu próbowałem dobrać się jej do „skóry” z marnym efektem. Niestety najbliższe ich stanowisko oddalone od mojego domu jakieś dwieście metrów pozbawione jest niższych partii drzew ,porastają je wysokie brzozy i olbrzymie topole. Tak więc, jedynym słusznym rozwiązaniem było przenieść się w wysokie partie drzew i tam poszukać okazji na przyzwoite fotografie. Niestety wiele gatunków ptaków nie należy do łatwych celów fotograficznych i wymuszają one na nas wielkie poświęcenie aby ten cel zrealizować. Wilga przylatuje do nas w połowie maja i na rozpoczęcie batalii musimy być już gotowi na początku maja. Nie jest to zajęcie dla wszystkich , a zwłaszcza nie dla tych, którzy borykają się z lękiem wysokości, ponieważ większość naszych prac będziemy wykonywać wysoko nad ziemią, w koronach drzew. Tu należy się czytelnikom słowo ostrzeżenia, nie namawiam do nierozważnych poczynań, które mogą skończyć się tragicznym upadkiem z drzewa. W pogoni za szczególnie cennym lub nowym gatunkiem łatwo możemy się zapomnieć a co za tym idzie możemy narazić się na ogromne niebezpieczeństwo. Dlatego wszystkie operacje na wysokości należy wykonywać tylko i wyłącznie z zabezpieczeniem. Osoby, które dysponują sprzętem alpinistycznym i mają w jego obsłudze spore doświadczenie mają tu ułatwione zadanie, ja niestety takowego sprzętu nie posiadam, więc opieram się na wytrzymałości własnych rąk, jednak zawsze asekuruję się dodatkową liną. Znając z wcześniejszych lat rewir wilgi czekałem gotowy na jej przylot. Ptaki pojawiły się punktualnie i w tym momencie zacząłem ich baczną obserwację. Chciałem dokładnie określić położenie przyszłego gniazda, bo to jedyna szansa na wykonanie zaplanowanych ujęć, nie chodzi mi tu o obleganie gniazda, bo tego nie powinniśmy robić aby nie narażać ptaków na dodatkowy stres. Stwierdzam tylko jego dokładną lokalizację, co pozwala ustalić precyzyjnie przyszłe ścieżki przelotowe. Wilgi szybko zabrały się do rzeczy, połączyły się w parę i wyszukały odpowiednią lokalizację na przyszły dom. W tym momencie musimy działać bardzo szybko, są tylko dwie możliwości na wykonanie zadowalającego kadru: w momencie budowy gniazda lub zasadzając się na ściśle wyliczonych ścieżkach przelotowych podczas karmienia młodych.

Wabienie wilgi głosem nie przynosi zadowalających rezultatów, ponieważ ptak owszem reaguje, ale odpowiednio zmniejszyć dystansu nigdy mi się nie udało. Nie zauważyłem również reakcji na podrzucane smakołyki w postaci larw, gąsienic czy różnego rodzaju owoców. Ale jest coś czemu nie potrafi oprzeć się ten ptak. Na ten trop wpadłem zupełnie przez przypadek, kiedy na miejscu zostawiłem skrawki srebrnej taśmy izolacyjnej, którą miałem owinięty stary statyw. Wilga okazała się straszliwie łasa na materiał do budowy gniazda. Jakież było moje zdziwienie, kiedy obserwując postępy w budowie gniazda zobaczyłem, że jest one obklejone moją srebrną taśmą. Szybko pociąłem kawałki taśmy na cienkie paseczki i porozwieszałem na gałęziach. Nie myliłem się, z kilku takich paseczków na gałęzi zostały tylko dwa, te najniżej zawieszone, reszta została skrupulatnie zabrana do gniazda. Jak wspomniałem wcześniej wilgi są bardzo ostrożne, odczekały moją nieobecność i zaopiekowały się cennym dla nich znaleziskiem. Zrobiłem kolejną próbę i zostawiłem paseczki zdecydowanie niżej, gdzie wygodniej byłoby przygotować odpowiednią zasiadkę, niestety paseczki wiszą do tej pory, zostały po prostu zignorowane. Eksperymentowałem dalej z podkładaniem innego materiału. Wilga bardzo misternie wije swoje gniazdo, więc doszedłem do wniosku, że idealnym materiałem budowlanym będzie hydrauliczna pakuła której spory pęczek zwiesiłem na wysokości około 10 metrów. Pęczek błyskawicznie zniknął. Niestety kolejne zasiadki „na pakułę” i znowu niepowodzenie. Ptaki najprawdopodobniej odkryły moją obecność i nie zainteresowały się następnymi podarunkami. Nadszedł czas składania jaj i budowa gniazda została ukończona, a bynajmniej tak mi się wydawało. Kiedy samiczka siedzi na gnieździe samiec broni i odpędza konkurentów od ich siedliska. Ciągle obserwując i wyszukując ulubionych gałązek powolutku nakreśliłem dokładne trasy przelotów ptaków na żerowisko. W związku z tym, że na tym terenie, nad brzegiem rzeki rośnie niewiele drzew, za to na drugim brzegu jest ich zdecydowanie więcej zauważyłem, że wilgi kierują się właśnie tam, a wracając siadają na drzewie nad samym brzegiem rzeki. Kilka dni obserwacji pozwoliło mi na lokalizacje w miarę „pewnej” gałązki. Problem w tym, że znajduje się ona na wysokości około 14 metrów nad ziemią. Jak pisałem wcześniej nie dysponuję odpowiednim sprzętem alpinistycznym, jednak zdecydowałem się na wejście na górę w celu dokładnego zapoznania się z panującymi tam warunkami. Po przebyciu połowy drogi spojrzałem w dół i pamiętając upadek z wcześniejszych lat ręce mocniej chwyciły się konaru, zrobiło się dość wysoko i chwilę trwało zanim się zaaklimatyzowałem. Zdecydowanie wolę przygotowywać zasiadki za ziemi, ponieważ wysokość źle na mnie działa. Jednak z powodu braku innej możliwości zmuszony byłem do tej pracy w niecodziennych warunkach. Czytelnikom jednak doradzam wyszukanie siedliska wilg w niższym drzewostanie, co pozwoli uniknąć niepotrzebnego ryzyka. Po pierwszym wejściu na samą górę drzewa okazało się, że środowisko jest odpowiednie, a światło panujące w listowiu wystarczy żeby odpowiednio wykonać ujęcie. Niestety warunki do przygotowania zasiadki były fatalne. Postanowiłem to odpowiednio przygotować. Ulubiona gałązka wilg okazała się brzydkim patykiem, który należało jak najszybciej umiejętnie podmienić. Problem w tym, że znajdował się on w sporej odległości od pnia. Postanowiłem zastosować długi kij ,a do niego przymocować inny patyk. Pojawił się nowy problem, czy znajdę odpowiednio długi, ale w miarę lekki kij. Jak przewidywałem nie udało mi się takiego znaleźć, zastąpiłem go dwoma mniejszymi. Połączyłem je srebrną taśmą izolacyjną, na końcu przymocowałem cienki wygięty w łuk suchy patyczek. Ale co dalej, jak przetransportować go na górę? Jedynym sposobem było wciągnięcie go na sznurku do góry. Tak też zrobiłem. Niestety nie poszło tak gładko jak zakładałem, ponieważ podczas przeciskania między gałęziami kilkakrotnie złamałem patyk i operację musiałem zaczynać od nowa. Trud się opłacił i w końcu się udało. Patyk został odpowiednio zainstalowany pośród gałęzi sąsiedniej brzozy i wyglądał moim zdaniem bardzo atrakcyjnie. Został ustawiony w odległości około czterech metrów od obiektywu, dysponując obiektywem 300 mm ta odległość jest wystarczająca, mimo że ptak wydaje się z daleka dużo mniejszy. Pozostało przygotować szczelną kryjówkę, co na tej wysokości nie należy do łatwych zadań. Nigdy nie ufam żadnym gałęziom, czasami wyglądają bardzo solidnie, ale pod naporem naszego ciała pękają jak zapałki, więc postanowiłem być bardzo ostrożny. Przetransportowałem statyw podobnie jak patyk, wciągając go na lince na górę, następnie przymocowałem go do kilku gałęzi w pozycji rozłożonej. Siatkę maskującą rozwiesiłem na kształt kokona, mocując do sąsiednich gałęzi pinezkami. Tak przygotowaną zasiadkę zostawiłem i postanowiłem za kilka dni. Pierwszy raz z aparatem wszedłem na drzewo po trzech dniach. Mozolna to wędrówka a trzeba to zrobić w miarę szybko, aby ptaki mnie nie dostrzegły. Wyczekałem odpowiedni moment, kiedy ptaki poleciały na drugi brzeg i wspiąłem się szybko na górę, zamontowałem aparat i czekałem. Nogi oparłem na gałęzi, kolanami objąłem pień, to strasznie niewygodna pozycja, ale za to jedną rękę mam wolną aby manewrować aparatem. Ustawiłem obiektyw na mój patyczek i czekam. Jednej rzeczy jednak w tym wszystkim nie przewidziałem. Wiatr bujający drzewem powodował u mnie po jakimś czasie chorobę lokomocyjna, jednak nie zważając na trudności kontynuowałem zasiadkę. Spojrzałem w dół i ręce mi zwilgotniały. Kurczowo poprawiłem uścisk, strasznie wysoko, upadek to gwarantowane kalectwo, no i ze sprzętu też nic by nie zostało. Po około piętnastu minutach oczekiwania zobaczyłem nadlatującego samczyka, ale ptak siadł na sąsiedniej topoli, myślę że zorientował się, że coś jest nie tak, bo skwitował to ostrym skrzekiem i odleciał w stronę gniazda. Więcej tego dnia wilgi nie widziałem, wytrzymałem dwie i pół godziny i się poddałem. Postanowiłem kolejnego dnia przyjść znacznie wcześniej. Schemat podobny, ptaki poleciały na drugą stronę rzeki, a ja wspiąłem się na górę. Po zamontowaniu sprzętu nieruchomo zastygłem w oczekiwaniu. Po kilkunastu minutach usłyszałem ludzkie głosy z dołu, to dwaj amatorzy taniego wina. Po spożyciu przyniesionych rarytasów i po załatwieniu swoich spraw w tym fizjologicznych odeszli, a ja po chwili usłyszałem piękny, melodyjny głosik samicy tuż za mną. Po nieznośnie długich minutach oczekiwania w bezruchu, nagle usiadła tuż nade mną w odległości jakichś pięciu metrów i ciekawie mi się przyglądała, po chwili sfrunęła prosto na mój patyk! Niestety nie na końcówkę, a prosto do srebrnej taśmy, którą zaczęła z precyzją odwijać. Delikatnie nakierowałem obiektyw i wykonałem kilka ujęć. Wilga zupełnie nie zareagowała na migawkę, tak jakby jej nie słyszała. Ośmielony wykonałem całą dokumentacje rabunku taśmy. Ptak odleciał, a ja bardzo zadowolony oczekiwałem dalej okazji na przyzwoitą fotografię. Po jakimś czasie wilga powtórzyła czynność, tak jak poprzednio przyleciała prosto do taśmy. Zależało mi na czystych ujęciach, bez obcego elementu, ale jak na początek musiałem się zadowolić i tym. Podczas kolejnych zasiadek ptak owszem przylatywał jednak ciągle do tej magicznej taśmy, widocznie nie dawała mu ona spokoju. Kilka następnych zasiadek, a ja dalej nie mam zaplanowanych ujęć. Któregoś ranka uśmiechnęło się do mnie szczęście. Pojawił się samczyk, zdecydowanie bliżej niż dotychczas. Szybko wykonałem kilka ujęć, a już po kilku sekundach samiczka pięknie sfrunęła na końcówkę mojego patyka! Zupełnie zaskoczony byłem tą sytuacja. Piękny czysty strzał z bonusem w postaci sporej gąsienicy w dziobie wynagrodził mdlejące ręce i nogi. Czasami ptaki podlatywały na gałęzie z liśćmi i ciężko było je stamtąd wyłowić, jednak podczas tylko jednego sezonu zebrałem spory materiał jak na ten wybitnie trudny fotograficznie gatunek. A co najważniejsze odkryłem ich słabą stronę, pociąg do różnorakiego budulca, i w kolejnych latach zdecydowanie łatwiej będzie takie ujęcia wykonać.

Przyznam się otwarcie, że nie jest to zadanie łatwe, ale ukoronowaniem naszego trudu będą ciekawe ujęcia tego rzadko widywanego na fotografiach gatunku. Ważnym aspektem jest to, że można zrobić ujęcie ze słusznej odległości od gniazda, niestety większość dotychczas oglądanych przeze mnie zdjęć była robiona z niewielkiej odległości od gniazda, co z pewnością w pewien sposób zakłócało spokój ptakom. Przestrzegam przed lekkomyślnym ryzykowaniem zdrowia i życia w pogoni za wymarzonym gatunkiem. Inne lęgowe stanowiska są zapewne zdecydowanie niżej i w przyszłych sezonach, bogatszy w te doświadczenia będę w stanie przygotowywać to w ten sposób ,aby nie było potrzeby organizowania zasiadek wysoko w konarach drzew. Do przygody z fotografowaniem wilg należy się solidnie przygotować, zaopatrzyć się w odpowiednie zabezpieczenia. Ważne jest żeby zachować rozsadek i umiar. Wilga nie jest wrażliwa na odgłos migawki, natomiast jeśli chodzi o ruch jest zdecydowanie odwrotnie. W miarę możliwości polecam zastąpienie siatki maskującej namiotem, folią budowlana lub innym materiałem kamuflującym. Delikatny ruch siatki powodował natychmiastową ucieczkę ptaków, myślę że szczelne zamaskowanie naszej kryjówki poprawiłoby tą sytuacje. Niestety w tym konkretnym przypadku takie rozwiązanie nie wchodziło w grę z powodu niekorzystnych warunków panujących wysoko w koronie drzewa. Zapewne i na Państwa terenie ten ptak licznie przebywa, a korzystając z moich doświadczeń będzie Państwu zdecydowanie łatwiej uzyskać ciekawe ujęcia tego gatunku. Fotografowanie wilgi okazało się nie lada wyzwaniem. Gatunek ten mogę zaliczyć do najtrudniejszych z jakim miałem do czynienia, nie ze względu na jego płochliwość, a z powodu ogromnych nakładów pracy jakie trzeba włożyć w zaplanowaną zasiadkę. Wilga to piękny ptak, niezwykle rzadko fotografowany, a ciekawe kadry tego gatunku rekompensują nam wszelkie trudy i niedogodności. Zaplanowana zasiadka i bliski kontakt z tym gatunkiem głęboko zapadnie w Państwa pamięci i życzę aby uzyskane kadry długo cieszyły wasz wzrok.

Zbigniew Maćko www.zbigniewmacko.pl


 

 



Komentarze

Ilość komentarzy: 4

Artur Gerersdorf (Artur)

Świetny artykuł i niesamowity pomysł na fotografowanie wilgi :-)

2011-04-20 22:00:17

Krzysztof Stępień (wacek)

ooo i jaki niebezpieczny :) hhahaha , no ale czego sie nie robi dla zdjec

2011-04-21 22:54:36

Małgorzata Stępień (Gocha)

Piekny ptak no ale ta wysokosc....

2011-04-21 22:57:25

użytkownik usunięty

Ja też mam obsesje na punkcie tego ptaka, udało mi się jakieś zdjęcia zrobić ale Twoje są super, wiem że Wilga to bardzo trudny ptak do zrobienia zdjęcia chowa się za liście i gałęzie chyba że na chwile wiatr pomoże i odsłoni ją i my potrafimy to wykorzystać. Gratuluje determinacji uporu i wytrwałości i pomysłowości, spróbuje skorzystać z Twoich doświadczeń, tylko ja mieszkam w mieście a moje wyjazdy w plener są tygodniowe, a to trochę za krótko aby się rozprawić z tymi spryciarzami. Mam jakieś zdjęcia trochę cieszą ale twoje są super. Gratuluje życzę wytrwałości i szczęścia w robieniu zdjęć pozdrawiam " leśny"

2014-09-05 12:39:04

Pozostałe aktualności