Towarzystwo Fotografii Przyrodniczej

Aby skorzystać z pełnej wersji serwisu Zarejestruj się

Aktualności

Moje fascynacje - Tatry

Niewiele jest miejsc, w których można się zakochać od pierwszego wejrzenia. Ale na pewno należą do nich Tatry. Wystarczy zajrzeć tam raz. Może to być przypadkowy lub zaplanowany wyjazd. Wszystko jedno. Jeśli choć przez chwilę spojrzysz na skaliste zbocza obsypane śniegiem lub porośnięte wielobarwnymi plamami roślinności. Jeśli raz spojrzysz w lazurowe niebo odbite w lustrze wody, któregoś z licznych tatrzańskich stawów. Przepadłeś. Góry to choroba nieuleczalna i życzę każdemu na nią zapaść. W moim przypadku, fascynacja najpiękniejszym polskim pasmem górskim, stworzyła fuzję z pasją fotografii. Największą zaletą i tym co stanowi czar górskich pejzaży jest to, że ile razy wybralibyśmy się w to samo miejsce, nigdy nie będzie takie same. Oświetlenie, pogoda, pora dnia i roku, sprawiają, że za każdym razem, znane wcześniej krajobrazy odkrywamy na nowo.  Tatry odwiedzam najchętniej późną wiosną lub wczesną jesienią. Przede wszystkim ze względu na mniejszą liczbę turystów (nie ma mowy o rozłożeniu statywu na wąskim szlaku, którym wędruje wakacyjny tłum), i oczywiście, w przypadku wypraw jesiennych, na przepiękne barwy. Fotografowanie gór daje mnóstwo satysfakcji. Głównym powodem jest to, że praktycznie każdy może w odpowiednich warunkach, nawet średniej klasy sprzętem, zrobić przepiękne, pocztówkowe zdjęcia. Przy obecnym rozwoju fotografii cyfrowej, amatorską lustrzankę można nabyć za stosukowo niewielkie pieniądze i cieszyć się wysoką jakością wykonanych prac. Swoje wędrówki z aparatem planuję tak, aby mój fotograficzny cel, był odpowiednio oświetlony, gdy do niego dotrę. Wymaga to niekiedy wyruszenia na szlak jeszcze przed wschodem słońca. Ale niestety, a może właśnie na szczęście, większością kieruje przypadek. Nagłe załamanie pogody, gdy na nasłonecznione i kolorowe stoki wpełza ogromnych rozmiarów chmura, nie są do przewidzenia, stanowiąc jednocześnie okazję do sfotografowania niepowtarzalnych scen. Czasem widoczność jest zerowa przez cały czas wspinaczki, ale nawet wówczas istnieje szansa, że na chwilę, gdzieś w wyższych partiach gór rozstąpi się mgła czy chmury i będzie można uwiecznić coś co nigdy się już może nie powtórzyć. Dlatego nigdy się nie zrażam i obarczony kilogramami sprzętu, pokonuję górskie szlaki nawet w mało „fotograficzną” pogodę. W górach wszystko może się zdarzyć. Bardzo wyrazistym przykładem takiego stanu rzeczy jest moja wyprawa z przyjacielem na Rysy od słowackiej strony. Na początku padał deszcz, było pochmurno i nieprzyjemnie zimno. Ale w miarę pokonywania trasy chmury rzedły i zaczęło przez nie przebijać się słońce. Obłoki stworzyły bardzo przyjemne dla oka wrażenie trójwymiarowości górskiego krajobrazu, nie ograniczając jednocześnie widoczności. Tak powstały jedne z moich najbardziej ulubionych zdjęć Tatr. Pomimo, że nasze góry są stosunkowo łatwe do wędrówek, nawet dla mniej wprawnych turystów, to wymagają jednak, jak każde góry, porządnego przygotowania i dużej dawki zdrowego rozsądku. Pamiętajmy! Żadne zdjęcie czy szczyt i widok z niego, nie są warte zdrowia lub nawet życia. Bardzo ważne jest rozplanowanie wędrówki, jeśli chodzi o czas jej trwania. Wędrowanie po zmierzchu górskimi szlakami to sport dość ekstremalny i tak trzeba zaplanować wycieczkę, żeby zdążyć zejść z wyższych partii gór przed zmrokiem. W tej chwili jest wiele dostępnych map z bardzo dobrze zaznaczonymi szlakami i czasami ich pokonania. Obowiązkowo w plecaku powinna znaleźć się niegazowana woda, tabliczka czekolady i płaszcz nieprzemakalny. Ze swojego doświadczenia wiem również, że bardzo przydatna jest podkoszulka na zmianę. Przyjemnie jest schodzić w suchym i czystym ubraniu. Na butach nie oszczędzajmy. Legendarne są już przypadkach górskich eskapad w sandałach, a nawet klapkach basenowych. Tak też można, tylko po co? Lepiej nie narażać się na skręcenia, zwichnięcia i ból przy stąpaniu po kamieniach. Buty za kostkę, z dobrą podeszwą i membraną, sprawią, że będziemy cieszyć się widokami, a nie martwić o to, kiedy dotrzemy do celu i wyleczymy stopy.

 

Konrad Zybert


 

 

 

 


 



Komentarze

Ilość komentarzy: 0

Pozostałe aktualności